webStrony WWW

Strona internetowa dla firmy transportowej — klienci, kierowcy i zaufanie

calendar_today20 października 2026schedule10 min czytaniapersonMarcin Ruszkiewicz
  • verified_user

    Strona przewoźnika jest przede wszystkim narzędziem weryfikacji

    Zleceniodawca, który dostaje Twoją ofertę z giełdy, sprawdza firmę w publicznym rejestrze KREPTD i w Google. Nazwa, NIP i adres na stronie muszą się zgadzać z rejestrem, a kontakt powinien prowadzić do adresów w domenie firmy, nie do skrzynki na darmowym serwerze.

  • badge

    Zakładka „Praca” musi od 24 grudnia 2025 r. podawać wynagrodzenie

    Art. 18³ᶜᵃ Kodeksu pracy każe przekazać kandydatowi informację o wynagrodzeniu lub jego przedziale — w ogłoszeniu, a najpóźniej przed rozmową kwalifikacyjną. Ogłoszenie i nazwa stanowiska mają być neutralne pod względem płci. Formularz aplikacyjny nie może pytać o obecne zarobki.

  • phishing

    Oszuści nie kradną już naczep, tylko tożsamość firm

    Fałszywy przewoźnik rejestruje domenę różniącą się od Twojej jedną literą i wysyła spedytorom komplet dokumentów z licencją i polisą OCP. Strona z listą oficjalnych adresów e-mail i telefonów to najprostszy sposób, żeby kontrahent mógł to sprawdzić.

  • payments

    Koszt: od 999 zł netto za wizytówkę, od 2 000 zł netto za stronę z zakładką „Praca”

    Żadna z pięciu przeanalizowanych agencji piszących o stronach dla transportu nie podaje cen. U mnie strona typu one-page kosztuje od 999 zł netto, a firmowa z podstronami usług, rekrutacją i formularzem zapytania od 2 000 zł netto.

art. 82j

ustawy o transporcie drogowym: dane z ewidencji przewoźników w KREPTD (firma, NIP, numer zezwolenia, liczba pojazdów) są jawne i bezpłatnie dostępne w sieci

24.12.2025

od tego dnia pracodawca podaje kandydatowi wynagrodzenie lub jego przedział — w ogłoszeniu albo przed rozmową (art. 18³ᶜᵃ Kodeksu pracy)

2,5 t

powyżej tej dopuszczalnej masy całkowitej przewóz rzeczy podlega ustawie o transporcie drogowym — także busem w transporcie międzynarodowym (art. 3 ust. 1)

0

z 5 przeanalizowanych poradników o stronach dla transportu wspomina o rekrutacji kierowców, KREPTD albo podszywaniu się pod przewoźnika

Po co firmie transportowej strona, skoro ładunki są na giełdzie?

Bo giełda i strona robią dwie różne rzeczy. Giełda transportowa to rynek spot: szybkie zlecenie, cena ustalana pod presją wolnego auta i kontrahent, którego często widzisz pierwszy raz. Strona pracuje na wszystko, czego giełda nie da: stałego klienta, który chce zlecać przewozy bezpośrednio, lokalne zlecenia (wywrotka, HDS, przeprowadzka firmy, transport maszyn), kierowców, którzy szukają pracodawcy blisko domu, i zaufanie spedytora, który zanim powierzy Ci ładunek, wpisze nazwę Twojej firmy w Google.

W północnej Wielkopolsce to nie teoria. Piła leży na skrzyżowaniu dróg krajowych nr 10 i 11, a w pasie Wągrowiec–Chodzież–Piła działa sporo rodzinnych firm z kilkoma ciągnikami, które przez lata żyły z poleceń i giełdy. Ich klient biznesowy porównuje dziś przewoźników tak samo jak klient indywidualny porównuje fryzjerów: po tym, co znajdzie w sieci. Jak wygląda rynek stron w Pile i dlaczego firmy B2B potrzebują tam czegoś więcej niż sekcji „o nas”, opisałem na stronie o stronach internetowych w Pile.

Zezwolenie, licencja i KREPTD — co pokazać na stronie

Art. 5 ust. 1 ustawy o transporcie drogowym wymaga zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego, a art. 5a — licencji wspólnotowej do transportu międzynarodowego. Pośrednictwo przy przewozie rzeczy, czyli typowa spedycja, wymaga osobnej licencji z art. 5b ust. 2. Przepisów ustawy nie stosuje się do przewozu rzeczy pojazdami do 2,5 tony, a pojazdami do 3,5 tony — tylko wtedy, gdy firma wykonuje wyłącznie transport krajowy (art. 3 ust. 1). W praktyce oznacza to, że firma z busami 3,5 t jeżdżącymi do Niemiec potrzebuje zezwolenia i licencji wspólnotowej tak samo jak firma z ciągnikami.

Wszystkie te dokumenty są widoczne w Krajowym Rejestrze Elektronicznym Przedsiębiorców Transportu Drogowego, który prowadzi Główny Inspektor Transportu Drogowego. Art. 82j ust. 1 i 2 stanowi, że m.in. firma przedsiębiorcy, jego adres, NIP, rodzaj i numer zezwolenia, liczba pojazdów oraz numer i status licencji wspólnotowej są jawne, a rejestr udostępnia je bezpłatnie w sieci. Zleceniodawca nie musi więc wierzyć Ci na słowo — i dlatego dane na stronie powinny być przepisane z rejestru co do litery. Inna nazwa w stopce niż w KREPTD to dla ostrożnego spedytora pierwszy sygnał ostrzegawczy.

Co robiszDokument i organCo napisać na stronie
Transport rzeczy w kraju pojazdami powyżej 3,5 tZezwolenie na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego (art. 5) — wydaje starosta właściwy dla siedziby firmy (art. 7 ust. 2 pkt 1)Numer zezwolenia i nazwa starostwa w stopce lub w zakładce „O firmie”
Transport międzynarodowy, także busem powyżej 2,5 tLicencja wspólnotowa (art. 5a) — wydaje Główny Inspektor Transportu Drogowego (art. 7 ust. 4 pkt 1)Numer licencji wspólnotowej i informacja, że firmę można sprawdzić w KREPTD
Spedycja, czyli zlecanie przewozów innym przewoźnikomLicencja na pośrednictwo przy przewozie rzeczy (art. 5b ust. 2) — wydaje starosta (art. 7 ust. 4 pkt 2)Numer licencji i jasny podział: co wozisz własną flotą, a co zlecasz podwykonawcom
Przewóz rzeczy w kraju pojazdami do 3,5 t albo dowolny przewóz pojazdami do 2,5 tUstawy o transporcie drogowym nie stosuje się (art. 3 ust. 1 pkt 2 i 2a)Zakres usług i obszar działania — bez sugerowania licencji, której nie masz

Jest też podstawa ogólna. Art. 5 ust. 3 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną każe przedsiębiorcy podać informacje o właściwym zezwoleniu i organie zezwalającym, gdy jego usługa takiego zezwolenia wymaga. Pozostałe dane, które każda firma musi mieć na stronie (firma, NIP, adres, adres elektroniczny, a w spółce z o.o. także KRS i kapitał zakładowy), zebrałem w tekście o tym, co musi zawierać strona wizytówka dla firmy. Nie ma sensu powtarzać tego tutaj — wystarczy, że przewoźnik dopisze do tej listy numer zezwolenia i licencji.

Polisa OCP i dokumenty: opisać tak, pokazać skan nie

Ubezpieczenie OC przewoźnika nie wynika z ustawy o transporcie drogowym, ale zleceniodawcy i tak o nie pytają, bo od niego zależy, kto zapłaci za uszkodzony ładunek. Na stronie warto opisać polisę słowami: zakres terytorialny (tylko kraj czy także przewozy międzynarodowe), sumę gwarancyjną na jedno zdarzenie i to, czy obejmuje ładunki, które wozisz najczęściej, np. chłodnię czy elektronikę. Klient z ładunkiem za pół miliona złotych od razu wie, czy w ogóle jest sens dzwonić.

Skanów licencji, polisy i zezwolenia nie wystawiałbym natomiast jako PDF-ów do pobrania. Portal trans.iNFO opisał w czerwcu 2026 r., jak dziś działają oszuści w branży: rejestrują domenę różniącą się od prawdziwej jedną literą, kopiują logo i stopkę, a potem wysyłają spedytorom pełny komplet dokumentów z licencją i polisą OCP. Publiczne skany robią im robotę za darmo. Lepiej napisać: „Kopię licencji wspólnotowej i certyfikat OCP wysyłamy na prośbę z adresu biuro@…”, i trzymać się tego.

Podszywanie się pod przewoźnika — strona i domena jako zabezpieczenie

W tym samym artykule trans.iNFO przytacza słowa przedstawicielki Trans.eu o systematycznej migracji od fizycznych kradzieży towaru do cyfrowego podszywania się pod firmy. Opisane metody to fałszywe domeny łudząco podobne do prawdziwych, przejęte skrzynki pocztowe, z których przestępcy przez jakiś czas tylko czytają korespondencję, i kupowane „czyste” spółki z dobrą historią. Autor zaznacza, że samo sprawdzenie NIP i KRS to minimum, które doświadczeni przestępcy potrafią obejść, i wśród podstaw ochrony wymienia weryfikację domeny i protokołów pocztowych.

Dla Ciebie jako przewoźnika wniosek jest prosty: im łatwiej sprawdzić, jak naprawdę wygląda kontakt z Twoją firmą, tym trudniej się pod nią podszyć. Firmowa poczta we własnej domenie z ustawionymi rekordami SPF, DKIM i DMARC to podstawa. Jak to skonfigurować i ile to kosztuje, opisałem w poradniku o tym, jak założyć e-mail firmowy z własną domeną. Adres przewoznik.kowalski@gmail.com w zleceniu na ładunek za kilkaset tysięcy złotych jest dziś dla spedytora powodem do odrzucenia oferty, a nie do zaufania.

Sekcja „Jak nas zweryfikować” — pięć linijek, które warto mieć

1) Jedyna domena, z której piszemy: @twojafirma.pl. 2) Telefony biura i dyspozytorów z imionami. 3) Numer zezwolenia i licencji wspólnotowej plus informacja, że dane są w KREPTD. 4) Identyfikatory firmy na giełdach, z których korzystasz. 5) Zdanie: „Nie zmieniamy numeru konta e-mailem — każdą taką prośbę potwierdź telefonicznie pod numerem ze strony”.

Zakładka „Praca” — strona jako narzędzie rekrutacji kierowców

To element, który właściciele firm transportowych cenią najbardziej, a poradniki agencji pomijają w całości. Ogłoszenie na portalu z pracą żyje kilka tygodni i znika. Podstrona „Praca” na Twojej stronie żyje cały czas: możesz do niej kierować z Facebooka, z ogłoszeń, z kodu QR na naczepie z napisem „Szukamy kierowców C+E” i z polecenia od kierowcy, który już u Ciebie jeździ.

Od 24 grudnia 2025 r. ogłoszenie musi spełniać nowe wymogi Kodeksu pracy. Art. 18³ᶜᵃ § 1 mówi, że osoba ubiegająca się o zatrudnienie otrzymuje od pracodawcy informację o wynagrodzeniu, jego początkowej wysokości lub przedziale, opartych na obiektywnych, neutralnych kryteriach. Zgodnie z § 2 pracodawca przekazuje ją w ogłoszeniu o naborze, a jeśli tego nie zrobił — przed rozmową kwalifikacyjną. § 3 dodaje, że ogłoszenia i nazwy stanowisk mają być neutralne pod względem płci. Na stronie najprościej zapisać to jako „Kierowca C+E (K/M)” i podać widełki wynagrodzenia od razu w treści oferty. W transporcie i tak jest to pierwsze pytanie każdego kandydata.

Wymagania warto przepisać z ustawy, a nie z głowy. Art. 39a ust. 1 ustawy o transporcie drogowym wymienia, kogo przewoźnik może zatrudnić jako kierowcę: osobę w odpowiednim wieku, z uprawnieniem do kierowania, bez przeciwwskazań zdrowotnych i psychologicznych, z kwalifikacją wstępną i ukończonym szkoleniem okresowym. Dopisz do tego to, o co kierowcy pytają naprawdę: system pracy i zjazdy do domu, kierunki, rodzaj zestawu i naczepy, czy auto jest przypisane do jednej osoby i kto płaci za odnowienie kwalifikacji.

  • person

    O co formularz może pytać

    Art. 22¹ § 1 Kodeksu pracy wymienia dane, których pracodawca żąda od kandydata: imię i nazwisko, datę urodzenia, dane kontaktowe, a gdy jest to niezbędne na danym stanowisku — wykształcenie, kwalifikacje zawodowe i przebieg zatrudnienia. Dla kierowcy kwalifikacje to kategorie prawa jazdy, kod 95 i ewentualnie ADR.

  • money_off

    O co pytać nie wolno

    Ten sam przepis od 24 grudnia 2025 r. wyłącza z przebiegu zatrudnienia informacje o wynagrodzeniu w obecnej i poprzednich pracach. Pole „Ile zarabiasz obecnie?” trzeba więc z formularza usunąć.

  • medical_information

    Badania: pytanie „tak/nie” zamiast skanu

    Orzeczenia lekarskie i psychologiczne zawierają dane o zdrowiu. Do pierwszego kontaktu wystarczy pytanie, czy kandydat ma ważne badania — dokumenty sprawdzasz przy zatrudnieniu, a nie przez formularz na stronie.

  • event_repeat

    Przyszłe rekrutacje osobno

    Jeśli chcesz zachować CV na kolejne nabory, potrzebujesz osobnej, dobrowolnej zgody — art. 22¹ᵃ § 2 zakazuje niekorzystnego traktowania kandydata, który jej nie da. Okres przechowywania danych podajesz w klauzuli informacyjnej (art. 13 ust. 2 lit. a RODO).

Klauzula informacyjna pod formularzem to ten sam mechanizm, co przy zwykłym formularzu kontaktowym — opisałem go razem z typowymi błędami w tekście o RODO i cookies na stronie firmy. Jedna uwaga praktyczna: jeśli część kierowców jeździ u Ciebie na kontrakcie B2B, przepisy Kodeksu pracy nie obejmują tej formy współpracy, ale ogłoszenie z widełkami i tak przyciąga więcej odpowiedzi niż „atrakcyjne wynagrodzenie”.

„Google for Jobs” nie zadziała w Polsce

Część agencji obiecuje, że oznaczenie ofert pracy danymi strukturalnymi wyświetli je w wyszukiwarce ofert Google. Według dokumentacji Google Search Central (odczyt 20.10.2026) Polski nie ma na liście krajów, w których ta funkcja działa — w Europie są na niej m.in. Niemcy, Austria i Holandia. Nie płać więc za to dodatkowo, a ogłoszenia nadal publikuj na portalach z pracą, kierując z nich na swoją podstronę.

Formularz zapytania o transport: pola, które oszczędzają telefon

Formularz „imię, telefon, wiadomość” kończy się zawsze telefonem z pytaniami. Lepiej od razu zebrać to, czego dyspozytor potrzebuje do wyceny: miejsce załadunku i rozładunku (kod pocztowy i kraj), datę lub okno załadunku, rodzaj ładunku, wagę, liczbę palet albo metry ładowne, wymagania specjalne (chłodnia, ADR, winda, HDS) i to, czy przewóz jest jednorazowy, czy regularny. Pola z listami wyboru wypełnia się szybciej niż puste okno tekstowe, także na telefonie. Jak technicznie zbudować taki formularz z logiką warunkową, opisałem w poradniku o formularzu zamówień online dla klientów.

Pod formularzem dopisz jedno zdanie z czasem odpowiedzi, którego naprawdę dotrzymasz, np. „Wycena w ciągu 2 godzin w dni robocze”. Przy zapytaniach o transport szybkość jest argumentem cenowym: zleceniodawca, który czeka do jutra, zdąży zlecić przewóz komuś z giełdy.

Wersja niemiecka lub angielska — kiedy ma sens

Gdy wozisz do Niemiec, Holandii czy Skandynawii, ale wszystkie zlecenia bierzesz od polskich spedytorów, druga wersja językowa niewiele zmieni. Ma sens wtedy, gdy chcesz pozyskiwać zagranicznych załadowców bezpośrednio albo rekrutujesz kierowców spoza Polski. Wtedy tłumaczenie powinno objąć przynajmniej stronę główną, usługi, sekcję „Jak nas zweryfikować” i formularz — i powinien je zrobić tłumacz, a nie wtyczka tłumacząca automatycznie. Niemiecki zleceniodawca, który widzi błędy w pierwszym zdaniu, nie zaufa, że dokumenty CMR będą wypełnione poprawnie.

Co musi być na stronie firmy transportowej — lista kontrolna

ElementPo co i jak
Usługi z osobnymi podstronamiTransport krajowy, międzynarodowy, chłodnie, ADR, HDS, wywrotki — każda usługa to inne zapytanie w Google i inny klient.
Flota i obszar działaniaRodzaje pojazdów z ładownością i wymiarami przestrzeni ładunkowej oraz kierunki, na których jeździsz regularnie. Zdjęcia własnych aut, nie ze stocka.
Dane firmy zgodne z KREPTDFirma, NIP, adres, numer zezwolenia i licencji wspólnotowej — przepisane z rejestru co do litery.
OCP opisane słowamiZakres, suma gwarancyjna, rodzaje ładunków. Skany na prośbę, nie do pobrania.
„Jak nas zweryfikować”Jedna domena e-mail, telefony biura, identyfikatory z giełd, zasada potwierdzania zmian numeru konta telefonem.
Formularz zapytania o transportTrasa z kodami pocztowymi, data, ładunek, waga, palety lub metry ładowne, wymagania specjalne, czas odpowiedzi.
Zakładka „Praca”Stanowisko neutralne pod względem płci, widełki wynagrodzenia, system pracy, formularz bez pytania o obecne zarobki, klauzula RODO z okresem przechowywania.

Ile kosztuje strona internetowa dla firmy transportowej?

Żadna z pięciu agencji, których poradniki o stronach dla transportu przeanalizowałem przed napisaniem tego tekstu, nie podaje ani jednej kwoty — wszystkie odsyłają do formularza wyceny. Dlatego podaję swoje. Mała firma z kilkoma autami, która potrzebuje przede wszystkim wiarygodnej wizytówki dla spedytorów, zmieści się w stronie typu one-page za 999 zł netto. Przewoźnik, który chce osobnych podstron dla usług, zakładki „Praca” z ofertami i formularza zapytania o transport, potrzebuje strony firmowej od 2 000 zł netto. Druga wersja językowa to dodatkowa praca, wyceniana osobno, bo zależy od liczby podstron i tego, kto dostarcza tłumaczenie.

Do tego domena i hosting, ok. 200–400 zł rocznie, zarejestrowane na Twoją firmę. Szczegóły pakietów znajdziesz w cenniku, a opis tego, jak pracuję, na stronie o tworzeniu stron internetowych. Jeśli prowadzisz też własny serwis ciężarówek albo współpracujesz z warsztatem, zajrzyj do tekstu o tym, co powinna mieć strona internetowa dla warsztatu samochodowego — tam więcej o widoczności w Mapach Google.

Kolejność, którą polecam przewoźnikom

1) Sprawdź swój wpis w KREPTD i przepisz z niego dane do stopki. 2) Przenieś kontakt na pocztę we własnej domenie z SPF, DKIM i DMARC. 3) Napisz sekcję „Jak nas zweryfikować”. 4) Zbuduj formularz zapytania z trasą i ładunkiem. 5) Dodaj zakładkę „Praca” z widełkami wynagrodzenia i kod QR na naczepy. Dopiero potem myśl o reklamach i wersjach językowych.

article

Czytaj też

Strona wizytówka dla firmy — co musi zawierać, żeby przynosiła klientówarrow_forward
article

Czytaj też

E-mail firmowy z własną domeną — jak założyć i ile kosztuje w 2026arrow_forward

Więcej takich konkretów co tydzień

Porady dla właścicieli firm, nowe wpisy i darmowe mini-audyty stron.

Obserwuj na Facebooku
Marcin Ruszkiewicz
Autor

Marcin Ruszkiewicz

Web developer z ponad 10-letnim doświadczeniem. Tworzę strony WordPress i aplikacje webowe dla firm z Wągrowca i okolic.

Poznaj mnie bliżejarrow_forward

Kontakt

Zacznijmy
rozmawiać.

Bezpłatna konsultacja, wycena w 24h i pełna transparentność od pierwszej rozmowy.

phone
location_on

Adres

Brzozowa 31, 62-100 Wągrowiec